Razem wybudujmy szkołę w Afryce


Głód w Afryce wygląda inaczej. Zapisany jest w oczach dzieci, które każdy kolejny dzień przeżywają dzięki miseczce fasoli. Na głodowe porcje pracują w upale lub ulewnym deszczu. Odskocznią jest nauka. Schronieni w cieniu drzew próbują czytać i liczyć. Często na własną rękę. Szkół tam praktycznie nie ma.

W tym roku dziesiąta odsłona akcji Warto być bohaterem przekroczy granice Polski i dotrze do świata, który my znamy głównie z telewizji. Trudy dzieciństwa, pracy i życia poznała tam siostra Zygmunta, która pracuje z dziećmi w ramach misji w Burundi, w Afryce wschodniej. Nauczając o Bogu, przekazuje im też największe wartości ludzkie. Pokazuje, w jak prosty sposób można innemu człowiekowi przekazać dobro.

– Bohaterstwo ma wiele stron – podkreśla siostra Zygmunta. – Dajemy jego świadectwo każdego dnia, a w najmniejszych gestach poznajemy smak satysfakcji z naszych działań. W Polsce sytuacja dzieci się poprawiła, z akcją wychodzimy więc dalej, do najmłodszych, którzy potrzebują naszej pomocy na Czarnym Lądzie. Wspólnie możemy im dać szansę na edukację.

W Afryce szkół jest jak na lekarstwo. Na jednego nauczyciela przypada ponad setka dzieci. W Burundi, gdzie na misję wyjeżdża siostra zakonna, połowa z około dwunastomilionowego kraju to dzieci. I choć mają obowiązek nauki, nie ma miejsc, w których mogą ją pobierać.  Każdy dzień więc wychodzą wraz z rodzicami w góry, by na ich zboczach uprawiać pola. Z motyką w ręku i koszem na głowie spędzają tak po kilkanaście godzin. Gdy około godziny szesnastej zakończą swoje działania, mogą poszukać czegoś do jedzenia.

– Zapasów się tam nie robi, ponieważ albo zniszczy je słonce, albo zjedzą insekty – tłumaczy siostra. – Podstawą ich pożywienia jest fasola, którą nauczyli się uprawiać od misjonarzy. Znikome jej ilości spożywają raz dziennie, uprzednio gotując ją na palenisku. Jedzą rękoma. Każdy ma określony przydział. Piją wodę, którą przyniosą z odległego źródła. Przed zmierzchem zaś schować się muszą w chatach, aby uchronić się przed zwierzętami.

Tak wygląda ich dzień. A gdy ulewne deszcze zaleją pola lub uprawy zniszczy palące słońce, w domu panuje głód.

– Choroba głodowa dotyka najpierw dzieci, później dorosłych – tłumaczy siostra Zygmunta.

Misjonarze pomagają jak tylko mogą, jednak bez tych, którzy wspierają akcję z Polski, nie mogą wiele zdziałać. Siostra Zygmunta miała okazję zakładać pierwszą placówkę Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus. Praca ta dziś, po latach, daje owoce, zarówno w Afryce, jak i w Polsce.

– Pomagaliśmy dzieciom, które wymagały intensywnej opieki, były niedożywione, z obrzękami głodowymi – opisuje. – Stworzyłyśmy coś w postaci przedszkola. Maluchy dostawały kubek mleka, miseczkę fasoli, a po południu biegły do domu. Odżyły, a teraz nie chcą ustąpić miejsca młodszym. Chciałybyśmy więc stworzyć im kolejny „drugi dom” – tym razem szkołę.

Dzięki dużemu zaangażowaniu sióstr dzieci uczą się trudnych warunkach. Jest jednak szansa na wybudowanie w Afryce szkoły z prawdziwego zdarzenia. A udać się to może dzięki współpracy z Polakami i polską młodzieżą.

– Zrobię wszystko, aby ta szkoła powstała – podkreśla siostra Zygmunta. – I choć nie mamy środków finansowych, kwestuję pod kościołami, aby uzbierać jakikolwiek grosz. Koszt takiej placówki to około 150-200 tysięcy euro. Zaniesiemy gorące serca Polaków na Czarny Ląd i tam będziemy przedłużeniem ich ramion. Bo warto być bohaterem, którym już dziś stać się może każdy z nas.

Regulamin akcji Warto być bohaterem znajduje się na stronie www.torun.caritas.pl.