Ciesząc się Wielkanocą trudno nie pamiętać, że na Bliskim Wschodzie tradycja przegrywa z wojną. Zburzone świątynie, odwołane uroczystości Wielkiego Tygodnia, a nade wszystko brak środków do życia, który zmienia każdy dzień w walkę o przetrwanie.
Rozwijająca się wojna na Bliskim Wschodzie jest niczym wirus, który obejmuje coraz większe obszary. Jednak prawdziwy dramat rozgrywa się tam, gdzie konflikty nie gasną od dziesięcioleci. W tym roku w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu i w Syrii świętowanie Wielkiej Nocy to luksus, na który mało kto będzie mógł sobie pozwolić.
Przez dziesięciolecia Ziemia Święta doświadczała okupacji, przesiedleń i powtarzających się cyklów przemocy. Pokolenia dorastały w rzeczywistości ukształtowanej nie przez wybór, lecz przez ograniczenia, w poczuciu zagrożenia i kruchej przyszłości (…). Dziś, gdy napięcia w regionie wciąż narastają, strach i niestabilność ponownie wykraczają poza granice, przypominając nam, jak szybko cierpienie się mnoży. A jednak pośród tego wszystkiego mieszkańcy tej ziemi pozostają. Pozostają obecni w miejscu, z którego łatwiej byłoby wyjechać – czytamy w orędziu Caritas Jerozolima na Wielkanoc 2026.
Palestyna. Wiernym pozostaje modlitwa w domach i małych wspólnotach
W Ziemi Świętej Wielki Tydzień od zawsze był czasem szczególnym. W Jerozolimie centralnym punktem były uroczyste liturgie w Bazylice Grobu Pańskiego oraz procesja Niedzieli Palmowej z Góry Oliwnej. W Strefie Gazy życie parafialne katolików przebiegało podobnie jak w innych miejscach Kościoła: msza, procesja z palmami, adoracja – wszystko to miało ten sam sens i duchową głębię, którą dobrze znają katolicy na całym świecie.
Dziś jednak celebrowanie tych tradycji jest mocno utrudnione przez trwający konflikt. Na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie wiele uroczystości zostało odwołanych lub przełożonych. Nie odbyła się tradycyjna procesja palmowa, a dostęp do miejsc świętych został ograniczony. Jak podkreślają przedstawiciele Kościoła, wierni nie mogą przeżywać Wielkiego Tygodnia razem – pozostaje modlitwa w domach i małych wspólnotach.
Jak donosi o. Ibrahim Faltas, odpowiedzialny za szkoły Kustodii Ziemi Świętej, wielkie dwuskrzydłowe drzwi, które od setek lat strzegą wejścia do Grobu Świętego, nigdy nie były zamknięte przez tak długi czas. Od 28 lutego wciąż nie można ich otworzyć, by celebrować wielowiekowe obrzędy, które nie są jedynie owocem tradycji i zwyczajów.
W Strefie Gazy sytuacja jest bezpośrednio związana z codziennym zagrożeniem. Proboszcz parafii św. Rodziny, ks. Gabriel Romanelli, podkreśla, że życie toczy się tam z dnia na dzień: deszcze, brak transportu, odgłosy strzałów i bliskość linii działań wojennych wpływają nawet na najprostsze decyzje. Mimo to w Niedzielę Palmową wielu wiernych przyszło do kościoła – jedynego, jaki tam ocalał. Celebracja odbyła się w duchu skupienia i wdzięczności, choć towarzyszyły jej trudności – z powodu pogody i zagrożenia ostrzałem nie udało się np. udekorować krzyża.
Kapłan podkreśla, że nawet drobne rzeczy – jak np. uprzątnięcie małego boiska dla dzieci – nabierają dziś znaczenia i przynoszą nadzieję. Parafia pomaga także potrzebującym, rozdając żywność i latarki. Wierni żyją jednak w stałym napięciu, a przygotowania do świąt stoją pod znakiem zapytania. Wszystko zależy od tego, czy sytuacja będzie w miarę spokojna.
Jak dodaje duchowny, wierni starają się łączyć swoje doświadczenie z cierpieniem Chrystusa i prosić o pokój dla całego regionu.
Syria. W ciągłym napięciu i lęku, ale wciąż wierni tradycji
W Syrii Wielki Tydzień od lat jest nie tylko wydarzeniem religijnym, ale też ważnym doświadczeniem wspólnotowym. W wielu miastach i wsiach odbywają się procesje z palmami i gałązkami oliwnymi, dzieci niosą ozdobione świece, a wierni uczestniczą w licznych nabożeństwach – od obrzędu umywania nóg w Wielki Czwartek po procesje pogrzebowe w Wielki Piątek. Tradycją jest także odwiedzanie siedmiu kościołów oraz nocne czuwania.
Obecna sytuacja sprawia jednak, że te zwyczaje są przeżywane w cieniu niepewności. Z powodu wieloletniej wojny i obecnych napięć bezpieczeństwo w wielu regionach kraju pozostaje niestabilne. Część wiernych rezygnuje z udziału w większych zgromadzeniach z obawy przed atakami. Mówią o rosnącym lęku, napięciu i ograniczeniach w codziennym życiu, przy czym nie chodzi tylko o zagrożenia bezpośrednie, jak ataki czy próby zamachów. Problemem jest także presja społeczna. Niektórzy chrześcijanie zwracają uwagę, że muszą bardziej uważać na swoje zachowanie w przestrzeni publicznej, sposób ubierania się czy uczestnictwo w wydarzeniach społecznych. Zdarzają się też incydenty wymierzone w symbole chrześcijańskie i miejsca kultu.
Jednocześnie istnieje chęć współpracy i troski o bezpieczeństwo. Niektórzy duchowni podkreślają, że władze starają się chronić kościoły podczas świąt, a relacje między chrześcijanami a muzułmanami w wielu miejscach nadal opierają się na chęci wspólnego życia w pokoju.
W odpowiedzi na ostatnie wydarzenia w regionie część wspólnot zdecydowała się ograniczyć zewnętrzne formy świętowania, dlatego procesje i uroczystości przenoszone są do wnętrza świątyń. Mimo to wierni nie rezygnują z obchodów Wielkiego Tygodnia. Jak mówią, nawet jeśli towarzyszy im strach, chcą zachować swoją wiarę i tradycję. W czasie tych świąt będą modlić się przede wszystkim o bezpieczeństwo, pokój i powrót do normalnego życia.





















