W obliczu nieuleczalnej choroby system to nie wszystko. O godnym odchodzeniu, walce z epidemią samotności, roli czworonożnych przyjaciół i wyjątkowej roli hospicjów opowiedział dr hab. n. med. Tomasz Dzierżanowski.
Jaka jest Polska rzeczywistość opieki terminalnej. Czy jest lekarstwo na samotność w chorobie? Jak pogodzić system procedur z potrzebą bliskości? Czy umiemy kształcić lekarzy do akceptacji procesu umierania? Jaka jest rola sieci ośrodków Caritas? Na te wiele innych pytań dziś już odpowiada dr Dzierżanowski w obszernym wywiadzie, którego skrót prezentujemy poniżej.
Pełna treść wywiadu z dr. Dzierżanowskim TUTAJ
Te i inne pytania zostaną postawione również 9 kwietnia br. na specjalnej konferencji w Centrum Prasowym PAP.
Prelegentami będą:
- dr hab. n. med. Tomasz Dzierżanowski – kierownik Kliniki Medycyny Paliatywnej WUM, przewodniczący Rady Hospicyjnej Caritas Polska;
- lek. med. Aleksandra Wenta-Smól – specjalista chorób wewnętrznych, hipertensjologii i medycyny paliatywnej, dyrektor medyczny Hospicjum Domowego i Stacjonarnego w Kartuzach, członek Rady Hospicyjnej Caritas Polska;
- mgr Katarzyna Moszczyńska – psycholog (specjalność: neuropsychologia), Klinika Medycyny Paliatywnej UCK WUM oraz Klinika „Budzik” dla dorosłych; wykładowca komunikacji medycznej na WUM.
- dr n. hum. Monika Figiel – socjolog, koordynatorka programów senioralnych w Caritas Polska, sekretarz Rady Hospicyjnej.
Polska w czołówce opieki paliatywnej, ale z ciemnymi punktami na mapie
Polska– jak zauważa dr Dzierżanowski – jest w światowej czołówce, jeśli chodzi o liczbę hospicjów na mieszkańca, wyprzedzając Niemcy czy Wielką Brytanię. Mamy 560 jednostek opieki paliatywnej, prawie 500 zespołów domowej opieki paliatywnej, natomiast np. na Litwie jest jedno hospicjum. Jesteśmy zaliczani do krajów najbardziej rozwiniętych, jeżeli chodzi o opiekę paliatywną, ale to nie oznacza, że każdy ma do tej opieki taki sam dostęp.
Są regiony niedoinwestowane, gdzie takich jednostek nie ma lub jest ich mało. Są też obszary, na których trudno zorganizować domowe hospicjum ze względu na duże odległości – tak jest np. na Podkarpaciu czy w Małopolsce. — Jeśli specjaliści muszą dojeżdżać do chorego 150 km, to taka opieka jest już niemożliwa do zrealizowania — mówi dr Dzierżanowski. — Tu ogromną rolę odgrywa Caritas i np. mieszkania chronione, jak te, które otwarto w Kielcach. To jest kierunek, w którym powinniśmy iść: łączyć medycynę z opieką społeczną.
Personel. Kto chce się mierzyć z wyzwaniami?
Polska ma specjalistki pielęgniarstwa opieki paliatywnej i specjalistów medycyny paliatywnej na najwyższym poziomie, a jednak, jak zauważa dr Dzierżanowski, nie wszystko wygląda różowo. Słabiej wypada nasz wkład naukowy – wciąż brakuje osób z tytułami profesora czy doktora habilitowanego w tej dziedzinie.
Problemem są też płace. Wynagrodzenia oferowane lekarzom medycyny paliatywnej bywają dwukrotnie, a nawet trzykrotnie niższe niż na szpitalnym oddziale ratunkowym czy na oddziałach internistycznych. — To wynika z braku zrozumienia specyfiki naszej pracy — mówi dr Dzierżanowski. — A przecież to ogromny wysiłek fizyczny, ale i psychiczny. Codzienne mierzenie się ze śmiercią i cierpieniem, które nie zakończy się wyzdrowieniem, jest bardzo trudne dla personelu, dlatego do tej pracy nie garnie się wielu.
Nie oddawanie, a powierzanie opiece hospicjum
— Zawsze powtarzam, że do hospicjum się bliskiego nie „oddaje”, lecz „powierza” profesjonalnej opiece — mówi dr Dzierżanowski. — Dom jest najlepszym miejscem dla chorego, dla jego komfortu psychicznego, ale bywają sytuacje, gdy opieka domowa jest ponad siły bliskich. W hospicjum stacjonarnym czy na oddziale opieki paliatywnej zdejmujemy z rodziny ten ciężar – przewijania, kąpieli, walki z odleżynami. Dzięki temu bliscy mogą przestać być „pielęgniarzami”, a znowu stać się żoną, córką, wnukiem. Mogą po prostu być obok. To jest najcenniejszy czas i najważniejsze, co mogą dać choremu.
Czworonogi, czyli lek na samotność
Bliscy mogą, a nawet powinni towarzyszyć chorym w hospicjum. Jednak nie wszyscy chorzy są odwiedzani. Wynika to m.in. z faktu, że – jak mówi dr Dzierżanowski – w Polsce mamy straszliwą epidemię samotności. Młodzi ludzie nie potrafią trwać przy chorym, bo nie nauczyli się budować głębokich relacji wcześniej.
W obliczu deficytu bliskich relacji warto szukać nowych rozwiązań. Dzięki staraniom dr. Dzierżanowskiego powstała „Karta praw pacjenta do kontaktu ze zwierzętami towarzyszącymi”. — Dla samotnej osoby pies czy kot to często jedyna bliska istota — zauważa specjalista. — Zwierzę kocha bezwarunkowo. Jeśli pacjent ma umierać w godności, jak mówi ustawa, to jak można mu zabronić pożegnania z jedynym przyjacielem?
Hospicja Caritas – przestrzeń udomowiona
Jak mówi dr Dzierżanowski, ośrodki Caritas nie tylko sprawują opiekę medyczną, ale też starają się „udomowić” trudną przestrzeń. Pacjenci nie są sami w tych najcięższych chwilach, ale same nie pozostają też ich rodziny, które w ośrodkach Caritas otaczane są dodatkową opieką.
Pacjenci hospicjów Caritas otrzymują też wsparcie duchowe. — Potrzeba zrozumienia sensu życia, domknięcia spraw pozostają silne także u osób niewierzących i często uświadamiane są dopiero w obliczu śmierci — zauważa dr Dzierżanowski i podkreśla, że opieka duchowa i społeczna to nie dodatek, ale fundament.
Ośrodki Caritas dysponują także ogromnym zapleczem technicznym, które finansowane jest w dużej mierze z wpłat darczyńców. Są to specjalistyczne sprzęty. Właśnie to zaplecze sprawia, że pacjenci czują się bezpiecznie. Bezpieczeństwo – jak zauważa dr Dzierżanowski – to powód, dla którego wielu pacjentów wypisanych do domu chce wracać do hospicjum. Wiedzą, że nie będzie bolało, że jest uśmiechnięty personel gotowy reagować na każde zawołanie.
Rozlicz PIT z Caritas Polska!
Przekaż 1,5% podatku podopiecznym hospicjów Caritas.
Więcej informacji znajdziesz na caritas.pl/procent-podatku/















