– To był najtrudniejszy wyjazd w mojej pracy zawodowej – mówi Magda Janiszewska, ekspert ds. projektów zagranicznych w Caritas Polska, która wróciła z Zachodniego Brzegu. Monitorowała na miejscu projekty CP wspierające lokalną społeczność, takie jak mikroprzedsiębiorstwa czy pomoc osobom z niepełnosprawnościami.
To był Twój kolejny wyjazd w region. Jak go oceniasz?
Magda Janiszewska: To był najtrudniejszy wyjazd w mojej pracy zawodowej. Przez pięć lat pracowałam dla Regionalnego Biura Krajów Arabskich i wiele widziałam, ale tutaj poczucie zagrożenia było wyjątkowo silne. Z jednej strony wojna jest tuż obok, cały czas czuć, że coś może się wydarzyć – czy samochód nie zostanie zaatakowany przez osadników, czy nie utkniemy na checkpointcie.
Jak działa Caritas na Zachodnim Brzegu?
Jestem pod ogromnym wrażeniem jak pomoc finansowana przez Caritas Polska wspiera i pomaga na Zachodnim Brzegu, przy współfinansowaniu MSZ i Polskiej Pomocy. Nasz partner Caritas Jerusalem każdą złotówkę wykorzystuje maksymalnie. Wszystko jest przemyślane, efekty są namacalne – i to nie tylko dla pojedynczych beneficjentów, ale dla całych społeczności. Na przykład kiosk z falafelem: daje dochód właścicielowi, jego żona w ciąży ma poczucie bezpieczeństwa, a dzieci ze szkoły obok mogą po lekcjach coś zjeść. Inny przykład – szwalnie: to nie tylko praca dla właściciela, ale też miejsca zatrudnienia dla innych. Projekty są wybierane tak, by służyły jak najszerszej grupie.
Jak wyglądają inne przykłady wsparcia?
Odwiedzaliśmy projekty dopiero startujące i takie, które funkcjonują od roku czy dwóch. Dzięki temu widać progres. Była to stolarnia, piekarnia, salon kosmetyczny Na Zachodnim Brzegu – wspomniane szwalnie. Loay, właściciel szwalni w Jenin, drugi raz zaczyna od zera – niedawno został przesiedlony z położonego niedaleko obozu dla wewnętrznych uchodźców, gdzie w pośpiechu porzucił zakład i dorobek życia.
Widzieliście też centra rehabilitacyjne. Jak funkcjonują?
Centra pomagają lokalnym rodzinom na różne sposoby – nie tylko poprzez zajęcia dla dzieci, ale też często poprzez zatrudnienie bądź edukację dla rodziców. W centrach Caritas doposażyło pokoje integracji sensorycznej i fizjoterapii. Korzystają z nich nie tylko dzieci z niepełnosprawnościami, ale też osoby po urazach. Sesja kosztuje 10–20 zł, więc jest dostępna, a jednocześnie centra mają minimalny dochód, który pozwala im działać dalej. To przykłady naprawdę rozsądnie zaplanowanej pomocy.
Opowiedz o centrum dla kobiet i dzieci, które odwiedziliście.
To niezwykłe miejsca, które budują poczucie nadziei. Dzieci z niepełnosprawnościami mają tam fizjoterapię i edukację, a ich matki pracują w kuchni na piętrze. Produkują jedzenie na catering i dla supermarketów. Kupiono im m.in. pralkę przemysłową i chłodnię, dzięki czemu mogą zwiększyć skalę działalności. Wyobraźcie sobie – 125 kg ziół przetworzonych w tydzień i dostarczanych do supermarketów. To realne źródło dochodu dla całej społeczności, a centrum nie polega jedynie na zewnętrznej pomocy.
Projekty wydają się świetnie przemyślane, działają w ramach całej społeczności nie tylko indywidualnego beneficjenta.
Tak dokładnie. Moim zdaniem, to wynika również z kolektywistycznej kultury. Tam wiele rzeczy robi się razem: gotuje, wychowuje dzieci, wspiera wzajemnie rodziny. To nie model czysto biznesowy-napędzany zyskiem, ale sposób na życie wspólnoty.
Jakie nastroje panują wśród mieszkańców?
Palestyńczycy czują, że jeśli sytuacja w Gazie się nie zmieni, Zachodni Brzeg będzie następny, ludzie boją się aneksji. A jednak – i to jest niesamowite – nie myślą o ucieczce. Pomimo tego, że wiedzą, iż może nadejść koniec, oni tam zostaną podkreślając głębokie przywiązanie do swojej ziemi. Chcą tam do końca działać, żyć godnie i być pochowanymi w swojej ziemi. To jest wspólny mianownik – determinacja, by pozostać, zachować swoją tożsamość, bez względu na okoliczności.
Co może zrobić pomoc humanitarna i rozwojowa w takim kontekście?
Na Zachodnim Brzegu mówimy o pomocy rozwojowej niż stricte humanitarnej. Najważniejsze jest, by życie „tu i teraz” było jak najbardziej godne. Program Caritas Polska dofinansowujący te mikroprojekty właśnie to umożliwia.
Co jest najbardziej dotkliwe w tej chwili dla mieszkańców Zachodniego Brzegu?
Oprócz wszechobecnej biedy i strachu mieszkańcy czują presję osadników. Osadnicy niszczą prowizoryczne płoty, samowolnie budują asfaltowe drogi przez gaje oliwne i zasypują wjazdy do wiosek gruzem i kamieniami. Drzewa oliwne to nie tylko ważny symbol dla Palestyńczyków, ale i źródło dochodu. W efekcie ludzie muszą przerzucać wodę i żywność przez barykady. Te działania – psychicznie wycieńczają Palestyńczyków. Zmuszanie ich do codziennego upokorzenia i walki o podstawowe rzeczy.
Wspomniałaś o symbolu drzewa oliwnego…
Tak. Widzieliśmy stosy wyrwanych z korzeniami drzew oliwnych, przysypanych kurzem. Drzewko oliwne jest ważnym symbolem w Palestynie, związanym z przynależnością do ziemi. Ich wyrywanie jest czymś więcej niż niszczeniem roślin – to atak na tożsamość. Pytają więc: jeśli tak traktujesz ziemię, to czy ona jest twoja? Ziemia należy do tych, którzy odnoszą się do niej z szacunkiem – mówią.
A co na miejscu mówi się o sytuacji w Gazie?
Pracownicy Caritas w Strefie Gazy – niemal wszyscy to rdzenni mieszkańcy – wykazywali się nie raz niewiarygodną determinacją. Narażali życie, niedożywieni i przepracowani. Przy kościele Świętej Rodziny schronienie znalazło 650 osób, a Caritas prowadziła tam pomoc medyczną. Centrum, symbol oporu, zostało uszkodzone, ale wróciło do działania już po tygodniu. Praca trwała mimo wszystko. Niestety, intensyfikacja działań wojennych w północnej Strefie Gazy zmusiła Caritas do podjęcia najtrudniejszej decyzji: zamknięcia placówek. Po prostu sytuacja stała się zbyt niebezpieczna. Nie mieli już wyjścia.
A wsparcie psychologiczne?
Caritas Jeruzalem zapewnia wsparcie psychologiczne mieszkańcom, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb.
Najpierw trzeba zapewnić jedzenie i schronienie, ale potrzebna jest przede wszystkim terapia traumy pokoleniowej. To nie jest pojedyncze wydarzenie – to codzienność od urodzenia.
A Jak wygląda codzienne doświadczenie na checkpointach?
Często przy checkpointach stoją bardzo młodzi żołnierze, osiemnasto, czy dziewiętnastolatkowie. Widok tak młodych ludzi z karabinami jest surrealistyczny.
Jakie obrazy szczególnie zapadły Ci w pamięć?
Kontrast między osadami, a palestyńskimi wioskami. Po jednej stronie ludzie mają kontenery z wodą uzupełniane raz w tygodniu. Po drugiej – w osadach izraelskich stoją domy z basenami i zielonymi trawnikami podlewanymi zraszaczami.
Co zostaje w tobie po tej podróży?
Ogromne wrażenie robi determinacja i wytrwałość mieszkańców. W języku arabskim jest takie słowo - sumud, które dosłownie oznacza wytrwałość i i odporność, ale dla Palestyńczyków oznacza zakorzenienie w ojczyźnie, pozostanie na ziemi mimo okupacji, wysiedleń i przemocy,, codzienną wytrwałość. Wiedzą, że ich sytuacja jest dramatyczna, ale nadal chcą żyć, pracować i wychowywać dzieci w godności. To siła, która daje sens naszej pracy i pokazuje, że pomoc naprawdę ma znaczenie.
Jak Caritas Polska pomaga w Palestynie?
W ciągu ostatnich lat, projekt Caritas Polska finansowany przez Polską Pomoc, „Integralnego wsparcia osób z niepełnosprawnościami” znacząco przyczynił się do poprawy jakości życia w regionie. Rozbudowano centra rehabilitacyjne w Betlejem, Hebronie i innych lokalizacjach, zapewniające wsparcie dla ponad 5000 osób. Co więcej, ponad 100 osób z niepełnosprawnościami otrzymało pomoc w uruchomieniu własnych mikroprzedsiębiorstw, co dało im szansę na niezależność ekonomiczną i aktywne wspieranie swoich rodzin. Ponad 15 milionów złotych to wartość programów rozwojowych i humanitarnych MSZ w Palestynie od 2021.









